-
Koszyk jest pusty
-
x
Darmowa dostawa od 250 zł. Czas oczekiwania na próbki: do 14 dni
Jak czytać skład perfum: co oznaczają EDP, EDT i nuty zapachowe
Kupujesz perfumy, bo pachniały świetnie na testerze w sklepie albo ktoś polecił Ci flakon w komentarzu pod postem. Wracasz do domu, spryskujesz nadgarstek i po dwóch godzinach nic nie zostało. Albo gorzej: zapach zmienił się w coś zupełnie innego niż ten, który Cię przekonał.
To nie przypadek i nie kwestia Twojej skóry. To skład. Dokładniej: ile w flakonie jest właściwej substancji zapachowej, a ile rozpuszczalnika, i jak dobrze skomponowane są nuty bazy, które mają odpowiadać za trzymanie się zapachu na skórze przez cały dzień.
Problem w tym, że mało kto czyta etykietę przed zakupem. Patrzymy na nazwę, na opakowanie, czasem na cenę. A to właśnie skład mówi, czy flakon, który kupujesz, będzie pachniał tak jak obiecuje sklep, czy zniknie, zanim dojedziesz z pracy do domu.
Z czego naprawdę składają się perfumy
Perfumy, które nakładasz rano, nie pachną tak samo o dziewiątej i o siedemnastej. To nie wada. Tak są zaprojektowane.
Skład dzieli się na trzy warstwy: nuty głowy, nuty serca i nuty bazy. Nuty głowy to pierwsze wrażenie, na przykład cytrusy albo bergamotka, i znikają najszybciej, czasem w kilkanaście minut. Nuty serca wychodzą, gdy głowa się ulatnia, i budują charakter zapachu przez kolejne godziny: kwiaty, przyprawy, owoce, czasem lekkie drewno. Nuty bazy pojawiają się na końcu i zostają najdłużej, bo mają cięższe, wolniej odparowujące cząsteczki, na przykład drzewo sandałowe albo piżmo.
Dlatego perfumy potrafią "kłamać" na testerze. To, co czujesz przy pierwszym prysnięciu w sklepie, to głównie nuty głowy. Prawdziwy charakter zapachu, ten który zostaje z Tobą do wieczora, ujawnia się dopiero po godzinie czy dwóch, kiedy nuty bazy przejmują stery.
Dlatego lepiej spryskać nadgarstek i odczekać, zanim ocenisz zapach, zamiast kupować pod wpływem pierwszego wrażenia sprzed lustra w sklepie.
Stężenie: Parfum, EDP, EDT, EDC
Na etykiecie flakonu prawie zawsze znajdziesz skrót: Parfum, Eau de Parfum (EDP), Eau de Toilette (EDT) albo Eau de Cologne (EDC). To nie nazwy marketingowe, tylko informacja o stężeniu olejków zapachowych w stosunku do alkoholu i wody.
Parfum, czasem opisywany jako Extrait de Parfum, ma najwyższe stężenie, zwykle 15-30%, i trzyma się na skórze najdłużej. Eau de Parfum to 15-20%, standard dla większości nowoczesnych perfum. Eau de Toilette spada do 5-15% i wietrzeje szybciej, zwykle po 3-4 godzinach. Eau de Cologne, z 2-4%, to najlżejsza wersja, częsta w wodach po goleniu.
Im wyższe stężenie, tym mocniejszy zapach od razu po spryskaniu i tym dłużej się trzyma. To nie znaczy, że niższe stężenie to gorszy produkt. Po prostu inny do innego celu: EDC sprawdzi się latem albo do biura, Parfum na wieczór i chłodniejsze miesiące.
Jest jeszcze trzecia kategoria, która w ogóle nie mieści się na tej skali: koncentraty olejowe, znane też jako attar albo dehn, popularne w perfumerii arabskiej. To czysty olejek zapachowy bez alkoholu, nakładany często punktowo na skórę. Nie znajdziesz przy nich procentu EDT czy EDP, bo skala została stworzona z myślą o perfumach na bazie alkoholu. To nie brak informacji na etykiecie, tylko inny format, który często trzyma się na skórze wyjątkowo długo, właśnie dlatego że nie ma w nim alkoholu, który szybko odparowuje.
Syntetyk vs naturalny olejek
"Naturalne pachnie lepiej, syntetyczne to tania chemia" - to jedno z najczęstszych uproszczeń w rozmowach o perfumach. Rzeczywistość jest bardziej złożona.
Naturalne olejki eteryczne pochodzą z roślin: kwiatów, drewna, żywic, skórek owoców. Ich skład zależy od miejsca uprawy, pogody w danym roku i sposobu destylacji, więc olejek różany z jednego zbioru może pachnieć nieco inaczej niż z kolejnego. To urok naturalnych składników, ale też problem dla producenta, który chce, żeby flakon kupiony dziś pachniał identycznie jak ten sprzed roku.
Syntetyczne molekuły zapachowe powstały właśnie po to, żeby to rozwiązać. Niektóre odtwarzają zapachy trudno dostępnych lub zagrożonych surowców: ambroksan zastępuje ambrę szarą pozyskiwaną z wielorybów, a sandalore imituje drewno sandałowe, którego naturalne zasoby są mocno ograniczone. Inne po prostu nie istnieją w naturze i dają perfumeriom zupełnie nowe nuty, jak akwatyczna świeżość czy metaliczny chłód.
Jest też kwestia bezpieczeństwa. Część naturalnych składników, na przykład olejek z bergamotki czy dębowy mech, jest dziś ograniczana lub modyfikowana przez regulacje branżowe, bo w wysokich stężeniach uczula albo zwiększa wrażliwość skóry na słońce. Syntetyk bywa więc bezpieczniejszym wyborem, nie gorszym.
Krótko: to, czy zapach jest naturalny czy syntetyczny, nie mówi nic o jego jakości. Mówi tylko, skąd pochodzi konkretna nuta i dlaczego powtarza się identycznie w każdym flakonie.
Jak czytać listę składników (INCI)
Na pudełku albo flakonie prawie zawsze widnieje lista składników w formacie INCI, międzynarodowej nazwie kosmetycznej. Problem w tym, że przy samym zapachu ta lista jest zaskakująco krótka: często jedno słowo, "Parfum" albo "Fragrance".
To nie niedopatrzenie. Dokładna receptura zapachowa jest tajemnicą handlową producenta, chronioną prawnie, więc firmy nie muszą wypisywać dziesiątek konkretnych molekuł, które się na nią składają. "Parfum" na etykiecie może kryć w sobie kilkadziesiąt, a czasem kilkaset różnych składników.
Jest jednak wyjątek, i to ważny. Unijne przepisy każą osobno wypisać konkretne substancje zapachowe, które często wywołują alergie, jeśli ich stężenie przekroczy określony próg. Dlatego pod ogólnym "Parfum" na etykiecie zobaczysz czasem konkretne nazwy: limonen, linalol, geraniol, kumaryna, eugenol. To właśnie te związki.
Ich obecność na liście nie znaczy, że perfumy są gorsze albo bardziej chemiczne. Znaczy tylko, że producent spełnia obowiązek informacyjny wobec osób z alergiami czy wrażliwą skórą. Co ciekawe, naturalne olejki eteryczne, na przykład cytrusowe, często zawierają te same związki w naturalnie wysokich stężeniach, więc to właśnie "naturalny" składnik może częściej trafiać na listę alergenów niż syntetyczny zamiennik.
Jeśli masz wrażliwą skórę albo skłonność do alergii kontaktowych, to właśnie tych kilku nazw szukaj na etykiecie, zanim kupisz nowy flakon, a nie ogólnego słowa "Parfum".
Na co patrzeć, czytając etykietę
Kilka rzeczy warto sprawdzić, zanim ocenisz flakon:
- Stężenie (Parfum, EDP, EDT, EDC albo koncentrat olejowy) - mówi, jak długo zapach się utrzyma i jak mocny będzie od razu po spryskaniu.
- Nuty głowy, serca i bazy, jeśli sklep je podaje - pierwsze wrażenie na testerze to nie cały zapach, prawdziwy charakter poznasz dopiero po godzinie.
- Czy zapach jest naturalny czy syntetyczny - to informacja o pochodzeniu składnika, nie o jego jakości.
- Wypisane alergeny (limonen, linalol, geraniol, kumaryna, eugenol) - istotne, jeśli masz wrażliwą skórę, nieistotne jako ocena jakości produktu.
Znajomość tych czterech rzeczy nie gwarantuje, że każdy zapach, który wybierzesz, będzie idealny. Ale zamienia zakup z zgadywanki w świadomą decyzję, opartą na tym, co faktycznie jest w środku flakonu.